Kot wie
Nigdy nie podejrzewałem, że to się tak skończy. Przecież wszystko było tak dobrze. Miałem wspaniałe życie. Wspaniałą żonę i trójkę uroczych, mądrych dzieci. Niestety, boleśnie się przekonałem, że nie wszystko układa się po naszej myśli. Wcześniej wiele osób mi to mówiło i uważałem, że gadają bzdury. Z czasem przekonałem się jednak, że w tych słowach może być wiele prawdy. Straciłem swoją rodzinę. A on to wszystko widział. Nie mam wyboru. Muszę go zabić. Jednak żeby wszystko to miało sens, muszę zacząć od początku, prawie od dzieciństwa. Póki nie dowiecie się, jaki byłem i co się stało trochę później, koniec tej historii może być dla was niezrozumiały. Jak się nazywam? Nazywajcie mnie choćby Janem, choć nie jest to moje prawdziwe imię, gdyż tożsamość w tej historii nie ma znaczenia. O dzieciństwie powiem wam, że w rodzinie nie układało się najlepiej. Ojciec był bezrobotnym pijakiem i bił matkę, a matka, zarabiająca grosze nauczycielka nie miała odwagi mu się przeciwstawić. Z trudem...